PL   |   EN   |   DE   |   ES

Tomasz Zmyślny

WYWIAD Z PANEM TOMASZEM ZMYŚLNYM – ABSOLWENTEM SZKOŁY Z 1997 ROKU

 

 

Jak potoczyły się Pana losy po ukończeniu szkoły?

 

Po ukończeniu Technikum (1997) poszedłem na studia humanistyczne – Politologię na UAM. Skończyłem specjalizację dziennikarską oraz marketingową (2002). W czasie studiów pracowałem w redakcji dziennika „Głos Wielkopolski” oraz miesięcznika „Press”.  Kilka miesięcy spędziłem też w USA.

Zaraz po studiach zacząłem pracę w dziale marketingu firmy Decora, produkującej elementy wykończenia wnętrz. Później (2005) trafiłem do telekomunikacyjnej firmy INEA. W międzyczasie (2004) skończyłem studia Master of Business Administration (MBA) oraz rozpocząłem (2009) studia doktoranckie na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, które mam nadzieję ukończyć w 2013 roku.

 

Zdarza się Panu wspominać czasy szkolne?

 

Oczywiście: lekcje wf-u na betonowym boisku, gdzie każdy z nas zaliczył upadek i niemiłosiernie się poodzierał, warsztaty,  na których toczyliśmy śruby, dyżury w szatni, kręcenie filmu na 50-lecie szkoły, dyskotekę z dziewczynami z Technikum Odzieżowego, niebywale śmieszne lekcje języka angielskiego i mnóstwo innych rzeczy.

 

 

 

 

Których nauczycieli wspomina Pan najczęściej?

 

Stanisław Sitek – technika cyfrowa nie miała dla niego tajemnic,  a dla nas była jedną wielką tajemnicą, co powodowało czasami niezrozumienie po obu stronach.

Witold Jaworski – fizyk z ogromną pasją, który mawiał, że „oczekiwanie na przyjemność jest przyjemniejsze od samej przyjemności”

Aleksandra Puzyrewicz-Kaczmarek – polonistka, która uwielbiała swój przedmiot i niestrudzenie starała się zaszczepić nam miłość do czytania i myślenia

Urszula Witecka – pierwszy sprawdzian – jedynka; ale jak potem smakowały czwórki i piątki

Zofia Łagodzińska – wychowawczyni - nigdy się nie zapomina.

Halina Rudnicka – wszyscy ogromnie ją lubiliśmy.

 

Czym się Pan zajmuje? Jaki zawód Pan wykonuje?

 

Pracuję w INEA – firmie telekomunikacyjnej. Jestem Dyrektorem Generalnym. Odpowiadam za działania marketingowe i wdrażanie nowych produktów. Zarządzam 40-osobowym zespołem. Moja praca jest interdyscyplinarna i kreatywna, jej immanentną cechą są częste zmiany (jak mawiał Churchill: „jeśli dzisiaj nie chwycisz zmiany za rękę – jutro zmiana chwyci cię za gardło”). Wiąże się z wieloma wyjazdami zagranicznymi – dzięki temu zwiedziłem wiele fascynujących miejsc i poznałem nie mniej fascynujących ludzi.

 

Czym była dla Pana edukacja w ZSŁ?

 

Jak każda edukacja – trochę labiryntem, w którym nauczyciele otwierali nam drzwi swoich przedmiotów i mówili:  jak pójdziesz tą drogą to dojdziesz tam i tam.

Nie wszystkie lekcje lubiłem. Ale sztuką jest nie tylko wiedzieć,  co się chce robić, ale także,  czego się robić nie chce. Dzisiaj doceniam więc nie tylko te przedmioty, które lubiłem, ale też te,  za którymi nie przepadałem.

 

 

W jakim stopniu edukacja w ZSŁ otworzyła Panu drogę do realizacji pasji, do samorozwoju?

 

Dzisiaj wiem,  że w dużym. W czasie szkoły nie byłem o tym przekonany. Teraz odpowiadam za marketing i produkty w firmie telekomunikacyjnej. Jest to dla mnie idealna praca, która wymaga połączenia wiedzy z wielu dziedzin: telekomunikacji, ekonomii, zarządzania, socjologii, psychologii. Kończyłem szkoły o profilu technicznym (ZSŁ), humanistycznym (UAM) i ekonomicznym (UE) i ta mieszanka – która może wydawać się chaotyczną – dała mi pracę, którą uwielbiam.

 

 

Jakiej rady udzieliłby Pan młodym ludziom, np. naszym uczniom, stojącym przed ważnymi życiowymi wyborami?

 

Na jednym z wykładów prowadzonych przez Harvard Business Review usłyszałem raz pytanie-dowcip ze świata wyścigów samochodowych: „Czym różni się polski kierowca rajdowy od skandynawskiego? Polski, gdy podjeżdża pod górkę i nie wie, jaka trasa wyłoni się za wzniesieniem zwalnia, spodziewając się zakrętu. Skandynawski przyspiesza,  spodziewając się prostej”.

Nie bójcie się ryzyka i żyjcie z przekonaniem,  że za każdą górką jest prosta.

 

Gdyby był Pan świeżo upieczonym maturzystą, jaką drogą poszedłby Pan dzisiaj? Czy doświadczenie, które Pan obecnie posiada, zmieniłoby Pana plany na przyszłość?

 

Jestem zadowolony ze swoich zawodowych wyborów. Niczego bym nie zmienił, chociaż wszystkie sznurki mojej edukacji i doświadczenia zawodowego splotły się w jeden sznur dopiero kilka lat po studiach. Czasami trzeba więc cierpliwie poczekać na swoją szansę.