PL   |   EN   |   DE   |   ES

Leszek Kasprzyk

WYWIAD Z PANEM LESZKIEM KASPRZYKIEM – ABSOLWENTEM SZKOŁY Z 1995 ROKU

 

Jak potoczyły się Pana losy po ukończeniu szkoły?

Po ukończeniu Zespołu Szkół Łączności, rozpocząłem naukę na kierunku Elektrotechnika na Wydziale Elektrycznym Politechniki Poznańskiej. Zawsze lubiłem robić coś praktycznego, dlatego ta uczelnia wydawała mi się jedyną ścieżką do zdobycia ciekawego wykształcenia, mimo że wówczas nie miałem jeszcze sprecyzowanych poglądów na temat pracy zawodowej. Na pierwszym roku studiów utwierdziłem się w przekonaniu, że mam zamiłowania techniczne i chociaż pierwszy rok studiów to okres intensywnej pracy, bardzo miło wspominam tamten czas, w którym poznałem wielu ciekawych ludzi, z którymi nie raz zarywało się noce podczas nauki lub zabawy. Bez wątpienia to najprzyjemniejszy okres w moim życiu.

Moje plany zawodowe, jak chyba większości osób, sprecyzowały się pod koniec studiów – na czwartym roku otrzymałem propozycję pracy naukowej w Politechnice Poznańskiej. Z tego powodu na piątym roku studiów przeniosłem się na indywidualny tryb nauczania, składając pracę dyplomową magisterską już na dziewiątym semestrze studiów. Doprowadziło to do zabawnej sytuacji, ponieważ ja byłem nauczycielem akademickim, gdy koledzy z mojego rocznika jeszcze byli studentami. Pracując na uczelni, jednocześnie rozpocząłem studia podyplomowe na kierunku Informatyka, a później studia doktoranckie. W tym okresie ożeniłem się, urodziła mi się córka, a po kilku latach syn. Te lata były bardzo pracowite, ponieważ mając małe dzieci, trudno realizować pracę naukową, jednak mimo ciągłego braku czasu udało mi się obronić pracę doktorską. Krótko później zostałem zastępcą dyrektora instytutu.

 

 

Zdarza się Panu wspominać czasy szkolne?

 

Tak. Często wspominam okres nauki w Zespole Szkół Łączności. Kilka razy byłem odwiedzić moją panią wychowawczynię, opowiedzieć o swoich losach, brałem również udział w spotkaniach klasowych. Utrzymuję też regularne kontakty z grupą kolegów z mojej dawnej klasy i również wspólnie z nimi wspominamy ciekawe historie z tego okresu. Po kilkunastu latach z sentymentem przypominamy sobie nawet te chwile, które wtedy wydawały się trudne.

 

Których nauczycieli wspomina Pan najczęściej?

 

Najczęściej wspominam i jednocześnie po latach najbardziej doceniam tych nauczycieli, którym najbardziej zależało, aby „wbić” nam jak najwięcej do głowy, chociaż wtedy sprawiali, że się ich baliśmy.

 

Czym się Pan zajmuje? Jaki zawód Pan wykonuje?

 

Od kilkunastu lat jestem nauczycielem akademickim na Wydziale Elektrycznym Politechniki Poznańskiej, a od kilku lat pełnię funkcję zastępcy dyrektora instytutu. Praca ta jest niezwykle ciekawa, ponieważ łączy ze sobą wiele interesujących elementów. Spośród nich po pierwsze należy wymienić pracę z młodymi, często bardzo ambitnymi ludźmi, którym zależy na zdobyciu wiedzy niezbędnej, aby w przyszłości znaleźć ciekawą i dobrze płatną pracę. Dla nich oraz dzięki nim bez przerwy się rozwijam i poznaję coraz to nowsze i ciekawsze „zakątki” wiedzy. Po drugie jestem naukowcem. Prowadzę badania naukowe, weryfikuję ich rezultaty, spotykając się z fascynującymi ludźmi z całego świata.  Przy okazji dużo podróżuję, poznając ciekawe miejsca na świecie.

 

Czym była dla Pana edukacja w ZSŁ? W jakim stopniu edukacja w ZSŁ otworzyła Panu drogę do realizacji pasji, do samorozwoju?

 

Szkoła średnia to czas, w którym człowiek wkracza w dorosłość, dlatego teraz głównie kojarzy mi się z tym, że wtedy zacząłem podejmować pierwsze decyzje życiowe. Pamiętam też, że edukacja w ZSŁ to lata, w których odkryłem własne zainteresowania. I na zadany pytanie odpowiem tak – edukacja w ZSŁ obudziła we mnie chęć do nauki, uświadomiła mi, że warto rozwijać swoje zainteresowania, że w życiu warto się starać, i że to wszystko robię dla siebie.

 

Jakiej rady udzieliłby Pan młodym ludziom, np. naszym uczniom, stojącym przed ważnymi życiowymi wyborami?

 

Mam świadomość, że wiele młodych osób jeszcze nie ma sprecyzowanych planów na przyszłość, dlatego ich życiowe wybory są bardzo trudne.  Mam jednak na to radę – trzeba słuchać siebie, nie bać się przeciwności losu i nie poddawać się. Szczególnie w kwestiach wyboru ścieżki kształcenia warto kierować się swoimi zainteresowaniami. Utwierdzam się w tym przekonaniu ilekroć spotkam inteligentne osoby, które nie radzą sobie z nauką, ponieważ słuchając „dobrych rad”, wbrew swoim przekonaniom, zajmują się tym, do czego nie mają przekonania. Z drugiej strony miałem też przyjemność obserwować, jak wspaniale rozwijają się osoby, które uczą się tego, co jest w obszarze ich zainteresowań – nierzadko szybko przewyższają wiedzą resztę grupy, później samodzielnie doszkalają się i z powodzeniem otwierają własne firmy – pracują z pasją i realizują marzenia.

 

Gdyby był Pan świeżo upieczonym maturzystą, jaką drogą poszedłby Pan dzisiaj? Czy doświadczenie, które Pan obecnie posiada, zmieniłoby Pana plany na przyszłość?

Aktualnie młodzież kończąca szkoły średnie ma większe możliwości i to w wielu aspektach, takich jak większy wachlarz jednostek edukacyjnych, czy większa mobilność. Pracując w branży edukacyjnej wiem, że na aktualnych maturzystów czeka wiele kuszących możliwości, które nie zawsze okazują się być takie, jakie wydawały się na początku. Dlatego łatwo jest mi odpowiedzieć, że nie zmieniłbym wiele w swojej drodze kształcenia, szczególnie w kwestii wyboru technicznej uczelni… może jedno bym zmienił – solidniej uczyłbym się języków obcych :)